Reklama

Niedziela Sandomierska

Talent to złoto dane od Boga

Dzięki wielkiej miłości i pasji do malarstwa oraz kolekcjonerstwa ks. Jana Wiśniewskiego w Muzeum Diecezjalnym zachowały się pamiątki po dwóch artystkach – Elli Brochwicz-Potkańskiej oraz Leontynie Łączyńskiej związanych z ziemią sandomierską.

Niedziela sandomierska 13/2021, str. IV

[ TEMATY ]

malarstwo

talent

Archiwum muzeum

Halina Krępianka, rysunek L. Łączyńskiej

Halina Krępianka, rysunek L. Łączyńskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ella Brochwicz-Potkańska mówiła o swoim talencie, że „ten talent to złoto dane mi od Boga”. Urodziła się w Potworowie ok. 1885 r. w rodzinie szlacheckiej. Jej ojciec Juliusz, hrabia Potkański, był dziedzicem Potworowa i Grabowej oraz radcą przy Dyrekcji Głównej Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Natomiast matka Eda z Woydów, malarka, to córka prezydenta Warszawy Kazimierza Woydy.

Jako młoda dziewczyna mieszkała z rodziną w Wersalu. Jej prace prezentowane były na wystawie sztuki w Londynie, gdzie została nagrodzona złotym medalem. W 1908 r. pokazała również swoje prace na wystawie kobiet malarek i rzeźbiarek w Paryżu. Zdobyła tam dyplom za obraz przedstawiający scenę z Quo vadis Henryka Sienkiewicza. Jako znana i nagradzana malarka po odzyskaniu przez Polskę niepodległości mogła wreszcie wrócić do kraju.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jak mówi dr Urszula Stępień, kustosz muzeum diecezjalnego, utrzymywała kontakt z ks. Janem Wiśniewskim, którego poznała na plebanii w Potworowie: – W jednym z listów napisanych do niego w 1925 r. wspomina, że kiedy po 1915 r. pozwolono im wrócić do Potworowa zastali tam tylko „pustkę i ruiny”, a wszystko było „zniszczone, potłuczone, rozbite, podarte lub skradzione”. Prawdopodobnie od ok. 1925 r. mieszkała we wsi Pobiedna przyległej do Nowego Miasta nad Pilicą w „maleńkiej chatce słomą krytej”.

Reklama

W liście do ks. Jana Wiśniewskiego czytamy, że w 1925 r. zamierzała przenieść się do Przysuchy: „Szanowny Ksiądz Proboszcz wie, przodkowie moi służyli Bogu i Ojczyźnie, szczycić się mogę z takiego rodu, nie dlatego, że to byli wielcy i bogaci, ale z tego, że byli szlachetni i dobro czyniący, a ja dziś biedna, ostatnia latorośl. Przeżyłam szeregi dni bez kawałka chleba. W mrozy trzaskające, kiedy dubeltowe okna w mieszkaniu zakute mrozem były, nie posiadałam łupki drzewa. Przekonana jestem, że żywiej mój los go zainteresuje, a czując Jego życzliwość ośmielam się tu skreślić prośbę: Proszę bardzo wybadać, czy dla mnie nie byłoby korzystnie przenieść się do Przysuchy? Zapewne Panią Dembińską z Przysuchy ksiądz proboszcz zna. Dziedziczka by mi co może wynajęła lub puściła w dzierżawę, słyszałam, że ma być bardzo dobra. Pamiętam w Przysusze domek. Mam krówkę, jeszcze z Potworowa i tegoroczną jałóweczkę, zatem mikroskopijne gospodarstwo, w którem się tak miłuję. W takich warunkach jak moje zrozumiałam, że pędzel sam to za wątła podpora do życia. Kawałeczek ziemi tak wielką byłaby mi pomocą. Może w Przysusze lekcje by się jakie trafiły francuskiego lub rysunku uczniowskiego z progimnazjum. W Nowym Mieście nie ma na to popytu”.

– Nie wiadomo, czy przeniosła się do Przysuchy, bowiem list napisany do księdza J. Wiśniewskiego w 1935 r. datowany jest jeszcze w Pobiednej – mówi Urszula Stępień. Artystką pod koniec życia opiekowały się Siostry Służki Maryi Panny Niepokalanej z Nowego Miasta nad Pilicą. Zmarła w 1955 r.

Imponujący dorobek

Artystka Ella Podkańska pozostawiła po sobie imponujący dorobek, który wymaga opracowania. Większość jej prac znajduje się w kościołach, które kiedyś leżały w granicach diecezji.

Rysunki Leontyny Łączyńskiej z kolekcji ks. Jana Wiśniewskiego powstały w latach 1850-60.

Podziel się cytatem

– Pierwsze obrazy powstały w 1906 r. Były to: Matka Boska Różańcowa do kościoła w Mniszku (nie zachowany) i Święta Rozalia do kościoła w Odrowążu. Namalowała ponad 30 obrazów ołtarzowych, 9 obrazów do feretronów, blisko 40 obrazów do chorągwi procesyjnych i sztandarów. Odnowiła 14 obrazów ołtarzowych w różnych kościołach, a w 1925 r. podjęła się całkowitego remontu kościoła w Białobrzegach, gdzie miała do pomocy dwóch malarzy, którzy wykonywali prace wysoko na rusztowaniach lub drabinie. Do kościoła w rodzinnym Potworowie namalowała stacje męki Pańskiej, obraz ołtarzowy, 4 obrazy na ścianę, 2 obrazy do feretronu oraz 4 antepedia malowane w kwiaty – wylicza dr Urszula Stępień, kustosz muzeum.

Wyjątkowa graficzka

Reklama

Kolejną z sandomierskich artystek, o której warto pamiętać, jest Leontyna Łączyńska herbu Kościesza. Urodziła się ok. 1830 r., zmarła natomiast w roku 1911. Była córką Rafała Edwarda Łączyńskiego herbu Kościesza i Kamili Biernackiej herbu Poraj, żoną Antoniego Skarbka Kruszewskiego.

– Na pewno wiadomo, że w 1866 r. wystawiła w Towarzystwie Zachęty Sztuk Pięknych w Warszawie medalion gipsowy przedstawiający Stefana Ronkiera. Medalion portretowy z gipsu jej autorstwa znajduje się także w zbiorach Muzeum Diecezjalnego, który został ofiarowany przez ks. Jana Wiśniewskiego – opowiada Urszula Stępień.

Portrety z epoki

Wśród wielu dzieł sztuki znajdujących się w Muzeum Diecezjalnym można oglądać rysunki Leontyny Łączyńskiej. Zbiór ponad 50 szkiców dokumentujących ówczesne życie towarzyskie zatytułowany jest „Obywatele Ziemi Sandomierskiej”.

Jak mówi dr Urszula Stępień: – Rysunki z kolekcji ks. J. Wiśniewskiego powstały w latach 1850-1860. Zbiór, o którym mowa, obejmuje ponad 50 szybkich szkiców o zacięciu satyrycznym, dokumentujących życie towarzyskie ziemiaństwa i mieszczan z okolic Sandomierza, Koprzywnicy i Sulisławic. Za niezwykle cenne uznać należy odnalezienie wśród nich rysunku przedstawiającego Halinę, córkę Piotra z Krępy, ukazanej w momencie wprowadzenia Tatarów do lochu Piszczele w Sandomierzu. W XIX-wiecznym Sandomierzu znana była legenda o Halinie Krępiance. Najstarsza redakcja tej legendy zamieszczona jest w książce J. N. Chądzyńskiego Wspomnienia sandomierskie i opis miasta Sandomierza, który napisał, iż legendę przytacza „z ustnych podań, za rzeczywistością których nie ręczę”. O Halinie pisał także w XIX wieku sandomierski duchowny ks. Apolinary Knothe. Rysunek Leontyny Łączyńskiej ukazujący Halinę z uniesioną wysoko ręką trzymającą zapaloną pochodnię może przywoływać romantyczne wyobrażenia Polonii. W świadomości Polaków, którym przyszło żyć w niewoli, emocjonalny gest Haliny stał się nie tylko symbolem ocalenia Sandomierza, ale także alegorycznym przedstawieniem dążeń Polaków do wolności. W poczcie świętych polskich z 1862 r. Piotr z Krępy przedstawiony jest jako osoba błogosławiona. Leontyna Łączyńska w blasku aureoli ukazała także jego córkę Halinę.

2021-03-23 19:41

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Powrót Łukaszowców

Niedziela warszawska 36/2022, str. VI

[ TEMATY ]

malarstwo

Archiwum MHP

Umowę o powrocie do Polski obrazów Bractwa św. Łukasza podpisał minister prof. Piotr Gliński. Na zdjęciu pierwszy z lewej

Umowę o powrocie do Polski obrazów Bractwa św. Łukasza podpisał minister prof. Piotr Gliński. Na zdjęciu pierwszy z lewej

Starania przyniosły efekt: po 83 latach powrócił do Polski zza oceanu cykl 7 monumentalnych obrazów Bractwa św. Łukasza. Już wkrótce będzie je można będzie obejrzeć na ekspozycji w Warszawie.

Obrazy, które były prezentowane w pawilonie polskim na Wystawie Światowej w Nowym Jorku od maja 1939 r., przedstawiają najważniejsze wydarzenia z historii Polski, ukazując jej wkład w rozwój cywilizacji zachodniej.
CZYTAJ DALEJ

Nie atakuj mnie swoim ateizmem

2025-01-31 06:03

[ TEMATY ]

korepetycje z oświaty

Andrzej Sosnowski

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

Reforma edukacji to jak remont starego domu – niby ma być lepiej, ale na końcu okazuje się, że sufit przecieka, ściany się sypią, a ekipa budowlana zapomniała podłączyć wodę. W ramach najnowszych „poprawek” do systemu oświaty już postanowiono ograniczyć lekcje religii i wyrzucić z podstawy programowej niektóre lektury. W zamian uczniowie dostaną więcej edukacji seksualnej – bo najwyraźniej znajomość „Pana Tadeusza” nie jest tak ważna jak umiejętność rozpoznania 57 płci Cóż, postęp nie zna litości. Wszystko w imię „neutralności” i „nowoczesności”. Czy jednak na pewno chodzi o neutralność? Czy przypadkiem nie jest to kolejna odsłona walki z wartościami, które przez lata stanowiły fundament naszego wychowania?

W nowoczesnym świecie liczą się kompetencje przyszłości: programowanie, znajomość języków obcych, umiejętność przetrwania w korporacyjnym open space. Religia? To przecież tylko strata czasu! Zresztą, kto dziś potrzebuje duchowości, refleksji nad sensem życia, wartości? Likwidacja jednej lekcji religii tygodniowo to krok ku „neutralności światopoglądowej”. Neutralności, która polega na tym, że wszyscy musimy myśleć w jeden, jedynie słuszny sposób. Przecież nikt nikogo nie zmuszał do chodzenia na religię – można się wypisać. To prostsze niż rezygnacja z matematyki czy WF-u. Ale teraz dla równowagi trzeba sprawić, by także ci, którzy chcą na nią chodzić, mieli trudniej. Nieważne, że zgodnie z preambułą ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe nauczanie i wychowanie ma respektować chrześcijański system wartości i służyć rozwijaniu poczucia poszanowania dla polskiego dziedzictwa kulturowego.
CZYTAJ DALEJ

Koncertowy "Głos Śląska"

2025-01-31 22:29

ks. Łukasz Romańczuk

Za organami zasiadł prof. Piotr Rojek

Za organami zasiadł prof. Piotr Rojek

“Głos Śląska”, czyli zrekonstruowane organy Englera w kościele pw. św. Elżbiety we Wrocławiu [garnizonowy] grają już od 3 lat. Przez ten czas zagrały ok. 70 koncertów, w których uczestniczyło ok. 30 tys. osób. Dziś odbył się koncert, w którym wystąpiło ok. 60 artystów, w tym: cztery chóry, trzech solistów, orkiestra kameralna.

Obchodzimy 3. rocznicę oddania do użytku organów w kościele garnizonowym, po tragicznym pożarze w 1976 roku - mówił Włodzimierz Patalas, sekretarz miasta Wrocławia, dodając:- Wydarzenie, które miało miejsce 3 lata temu, było szczególnym wydarzeniem dla mieszkańców Wrocławia, Dolnego Śląska i Kościoła. Było to szczególne wydarzenie, bo nie tylko Kościół cieszył się z odbudowy tego instrumentu. Obiecywaliśmy, że będą organizowane koncerty i przez te trzy lata to się udało i będziemy to kontynuować nadal.
CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję