Reklama

Wiara

O. Leon Knabit: Nie dla związków homoseksualnych i dla adoptowania przez nich dzieci

Małżeństwo katolików, związek mężczyzny i kobiety, ma być związkiem sakramentalnym. Tylko w takim małżeństwie powinny rodzić się dzieci.

[ TEMATY ]

o. Leon Knabit

Karol Porwich

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Tyle się mówi i pisze o konieczności naprawy i poprawy aktualnej rzeczywistości. Poszukajmy recepty u Jezusa. A On powiada: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18,3). I tu właśnie zaczyna się problem. O dziecku można pisać tomy, a ja chciałbym podzielić się z wami paroma moimi przemyśleniami opartymi na teorii, ale także na doświadczeniu nabytym podczas kontaktów z ludźmi przez 65 lat kapłaństwa.

O jakie więc dziecko nam chodzi, jakie ono powinno być? Czy zależne we wszystkim od starszych, a jednocześnie samolubne, nierozumne, nieumiejące przewidywać skutków swojego postępowania, dziecko będące utrapieniem dorosłych, obdarzone niekiedy kłopotliwą dla nich pamięcią? A może niewinne, ufne, poszukujące miłości i ofiarujące ją wszystkim, do których ma zaufanie? W imię tej miłości skłonne do ofiar i poświęceń, ciekawe wszystkiego co daje świat dorosłych? A może jeszcze inne…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ale żeby mówić o dzieciach, trzeba też mówić o rodzicach, a w konsekwencji o rodzinie. Bo za to, jakie będzie dziecko, w dużej mierze odpowiedzialni są rodzice. Poczynają dziecko (zwykle!) z miłości. I tu zwracam się do wierzących, bo rozsądni uczciwi niewierzący z pewnością mają swoje metody i motywy, by dobrze własne dziecko wychować. Zatem dziecko rodziców wierzących ma prawo do urodzenia się w małżeństwie sakramentalnym pozostającym w stanie łaski uświęcającej. Jego życie zaczyna się otrzymaniem miłości pełnej – od Boga i od ludzi.

Ambicją duchową rodziców powinno być poczęcie dziecka w stanie łaski, wtedy bowiem dokonuje się wielka rzecz – powołuje się do życia nowe stworzenie. Bóg udziela swej mocy miłującym się ludziom, którzy tę miłość mają przekazywać potomstwu. Wielką krzywdę wyrządza się dziecku już na początku, gdy akt poczęcia odbywa się bez stanu łaski. Jeśli nie ma Chrystusa, jest szatan. Nie może być próżni. Oczywiście, da się to naprawić, bo późniejsze postawy mogą zniwelować skutki pierwszego nierozważnego kroku. Sakrament chrztu poradzi sobie z szatanem i w dziecku, i w rodzicach, jeśli się go świadomie – przynajmniej przy chrzcie dziecka – wyrzekną. Zło jednak trzeba nazwać po imieniu i potem je konsekwentnie eliminować.

Reklama

Wierni małżeńskim przyrzeczeniom rodzice starają się być zawsze w stanie łaski. To daje im siłę w trwaniu razem, w tworzeniu środowiska w pełni bezpiecznego. To umożliwia im w pełni odnalezienie siebie, jak też osiągnięcie poczucia bezpieczeństwa i zaufania jako owocu prawdziwej miłości, Bożej i ludzkiej. Klimat miłości jest przestrzenią, w której dziecko postrzega rzeczywistość. Nikt nie jest byle jaki, każdy jest jakiś – mówi pięcioletnia Hania, która słyszy i słucha, uczy się miłości, pragnie jej i przekazuje ją otoczeniu.

Podziel się cytatem

Jeśli miłość rodzicielska zaczerpnięta jest od Boga, który mówi „Ci biedni grzesznicy, żeby wiedzieli, jak ja ich kocham” (Jezus do św. Faustyny), to będzie to miłość bezwarunkowa, bez względu na postępowanie dziecka. Owszem, złe postępki dziecka muszą być dostrzeżone i stosownie ukarane. Nigdy jednak nie wolno powiedzieć dziecku, zwłaszcza małemu: „Już cię nie kocham, nie jesteś naszym dzieckiem, to nie jest już twój dom”. Małemu dziecku, które w atmosferze domowego ciepła czuje się bezpieczne, odmówienie miłości jest jak wyłączenie ogrzewania w cieplarni. Ustaje poczucie bezpieczeństwa, w jego duszy powstają zranienia i fobie, które rychło dają o sobie znać. Wyrasta pokolenie „okropnej młodzieży”.

Ale miłość musi być wymagająca. „Musicie od siebie wymagać” – mówił św. Jan Paweł II do młodzieży. Gdzie się tego nauczyć? Od mądrego wychowania w domu. Od wczesnego dzieciństwa dziecko powinno uczyć się współodpowiedzialności za dom. Powinno być dumne, że ma udział w pracach domowych, że to, co w domu piękne i dobre, to także jego zasługa. Żeby nie było tak, jak to opowiadała woźna z pewnej szkoły:

Papierek leży na podłodze w szkole.

– Podnieś – zwracam się do ucznia.

– A od czego pani jest?

– A jak papierek leży na podłodze w domu, to co?

– To mamusia podnosi.

Reklama

Trzeba dzieci uczyć karności. Dobro zawsze zauważyć i w jakikolwiek sposób pochwalić, a zło stosownie ukarać – bez znęcania się nad ciałem czy psychiką dziecka. Opowiada pewna matka, pani z wyższym wykształceniem i jak widać ze zdolnościami pedagogicznymi:

Wracam z pracy, a paroletnia córeczka stoi w kącie. Co się stało? – pytam.

– Hania była niegrzeczna, Hania postawiła się do kąta.

– No to może już dosyć? – pytam po jakiejś chwili.

– Nie, muszę jeszcze trochę postać.

Trudno o komentarz…

No i wychowanie religijne. W mieszkaniu nie powinno brakować znaków wiary – krzyża, obrazów itp. Rodzina winna brać żywy udział w życiu Kościoła, najpierw domowego, potem wspólnoty lokalnej. Warto przypomnieć, że obowiązek uczestnictwa w niedzielnej Mszy św. dotyczy dziecka dopiero od przyjęcia Pierwszej Komunii. Wcześniej trzeba je powoli wprowadzać w atmosferę sacrum, najpierw na bardzo krótko, tłumacząc, że tu nie jest plac zabaw, ale miejsce, gdzie się nie mówi głośno, nie biega i nie krzyczy. Tu jest milczący Pan Jezus, który nas bardzo kocha. Trzeba też pamiętać, że dorośli mają prawo do uczestnictwa w Eucharystii w skupieniu, a hałaśliwe zachowanie dzieci to utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia.

Reklama

Owszem, na mszach dla małych dzieci z góry zakłada się pewien sakralny bałagan, i to już inna sprawa. Jeśli jednak dziecka nie da się opanować, często bywa po prostu źle wychowane i wszędzie jest hałaśliwe i nieznośne, to wtedy nie iść z nim do kościoła. Ciarki przechodzą, gdy widzi się trzyletnie dziecko na liturgii Wielkiej Soboty czy innym podobnym nabożeństwie. Często w ten sposób wychowuje się ateistów, którzy w przyszłości będą stronić od kościoła i Kościoła, a niekiedy – jak to się nieraz dzisiaj zdarza – stają się jego zaciekłymi wrogami.

Dziecko jest dla społeczeństwa darem i zadaniem. Obowiązkiem społecznym jest stworzenie mu warunków rozwoju i przygotowanie go do odpowiedzialnego wykonywania zadań, jakie nań czekają w grupie społecznej, do której przynależy. Stąd bierze się odpowiedzialność rodziców chrzestnych i wspólnoty wierzących, w których wierze dziecko zostało ochrzczone. Niezwykle ważna jest też rola szkoły oraz innych czynników wychowawczych. Należy pilnie przestrzegać tego, co jest dobre w wytycznych Rzecznika Praw Dziecka, pamiętając jednocześnie, że swoje prawa mają także rodzice i wychowawcy.

Reklama

Absolutnie nie wolno pozwolić na seksualizowanie dzieci, co w niektórych krajach Unii wprowadza się w życie już od przedszkola. W Polsce nie jest to jeszcze (?) akceptowane przez opinię publiczną, nazywa się pedofilią i jest karane przez sądy. Nie piszę już o problemie handlu dziećmi, co wymagałoby szerszego omówienia.

Podziel się cytatem

Wszystkim chorym i zdrowym polecam sprawy tu poruszone i z nimi związane. Polecam modlitwom wszystkie dzieci, zwłaszcza te, które w jakikolwiek sposób dotknięte zostały brakiem miłości.

Chciałbym teraz w punktach przedstawić swoje stanowisko odnośnie do poruszanych tu spraw:

Małżeństwo katolików, związek mężczyzny i kobiety, ma być związkiem sakramentalnym. Tylko w takim małżeństwie powinny rodzić się dzieci.

NIE dla związków homoseksualnych i dla adoptowania przez nich dzieci.

NIE rozwodom, które są katastrofą dla życia uczuciowego dziecka.

NIE kontaktom seksualnym poza małżeństwem.

NIE dla aborcji i eutanazji oraz dla in vitro, bo życie jest święte od poczęcia do naturalnej śmierci.

NIE dla wychowania seksualnego dzieci, zwłaszcza od przedszkola, według obecnych przepisów i wskazówek urzędów Unii Europejskiej.

NIE przemocy, nawet słownej, wobec dzieci.

Nie będę miał pretensji, jeśli ktoś w wyżej poruszanych sprawach będzie miał inne zdanie. Za takich ludzi modlę się, by znaleźli prawdę, bo prawda nas wyzwoli.

Tekst ukazał się na blogu ojca Leona Knabita OSB

Reklama

Leon Knabit OSB – ur. 26 grudnia 1929 roku w Bielsku Podlaskim, benedyktyn, w latach 2001-2002 przeor opactwa w Tyńcu, publicysta i autor książek. Jego blog został nagrodzony statuetką Blog Roku 2011 w kategorii „Profesjonalne”. W 2009 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

KSIĄŻKI O. LEONA KNABITA DO KUPIENIA W NASZEJ KSIĘGARNI:

"Najważniejszy dzień mojego życia"

"Bóg oszalał z miłości"

"Nie samą pracą żyje człowiek"

"Moje Życie. Alfabet ojca Leona"

"Święty od zaraz - dlaczego nie Ty i ja?"

"Modlitewnik"

2023-04-24 07:45

Ocena: +4 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

O. Leon Knabit: Pan Jezus na urlop nie poszedł!

[ TEMATY ]

o. Leon Knabit

Karol Porwich

"Pan Jezus na urlop nie poszedł. Dopuszcza tylko to co uważa za stosowne” - powiedział w specjalnym video-przesłaniu dla Czytelników "Niedzieli" o. Leon Knabit, znany benedyktyn z Tyńca.

Podczas odwiedzin redakcji "Niedzieli" w Częstochowie, o. Leon skierował kilka słów specjalnie do sympatyków naszego tygodnika. W swoim słowie, benedyktyn apeluje o ufność Panu Jezusowi i Matce Najświętszej w trudnych czasach.
CZYTAJ DALEJ

Wielki Post: Zasłonięty krzyż - symbol żalu i pokuty grzesznika

[ TEMATY ]

krzyż

Karol Porwich/Niedziela

Wielki Post to czas, w którym Kościół szczególną uwagę zwraca na krzyż i dzieło zbawienia, jakiego na nim dokonał Jezus Chrystus.

Krzyże z postacią Chrystusa znane są od średniowiecza (wcześniej były wysadzane drogimi kamieniami lub bez żadnych ozdób). Ukrzyżowanego pokazywano jednak inaczej niż obecnie.
CZYTAJ DALEJ

Głos Boga jest pierwszym źródłem życia

„Córka Głosu” – pod takim hasłem w sanktuarium w Otyniu odbyło się wielkopostne czuwanie dla kobiet.

Był czas na konferencję, modlitwę wstawienniczą, adorację Najświętszego Sakramentu i oczywiście Eucharystię. Czuwanie, które odbyło się 5 kwietnia, poprowadziła Wspólnota Ewangelizacyjna „Syjon” wraz z zespołem, a konferencję skierowaną do pań, które wyjątkowo licznie przybyły tego dnia na spotkanie, wygłosiła Justyna Wojtaszewska. Liderka wspólnoty podzieliła się w nim osobistym doświadczeniem swojego życia. – Konferencja jest zbudowana na moim świadectwie życia kobiety, która doświadczyła nawrócenia przez słowo Boże i która każdego dnia, kiedy to słowo otwiera, zmienia przez to swoją rzeczywistość. Składając swoje świadectwo chciałam zaprosić kobiety naszego Kościoła katolickiego do wejścia na tą drogę, żeby nauczyć się życia ze słowem Bożym i tak to spotkanie dzisiaj przygotowaliśmy, żeby kobiety poszły dalej i dały się zaprosić w tą zamianę: przestały analizować, zamartwiać się, tylko, żeby uczyły się tego, że głos Boga jest pierwszym źródłem życia, z którego czerpiemy każdego dnia. Taki jest zamysł tego spotkania, dlatego nazywa się ono „Córka Głosu” – mówi liderka Wspólnoty Ewangelizacyjnej „Syjon”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję