Reklama

Odkrywcza książka częstochowskiego badacza

O rodzicach i siostrach Henryka Sienkiewicza

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Monografia „W familiarnym kręgu Henryka Sienkiewicza. Nowe dokumenty, ustalenia, hipotezy” Zbigniewa J. Miszczaka - ogarniająca swoim zasięgiem badawczym ważne, interesujące, trudne, a tak mało jeszcze poznane problemy „żywota i spraw” twórcy „Quo vadis?” - jest pierwszą książką o rodzinie macierzystej znakomitego pisarza. Jest pierwszą tej miary wybitną, odkrywczą, oryginalną biografią, rzeczową, świetnie napisaną, doskonale udokumentowaną historią jego najbliższych. Tak mało jeszcze wiemy o jego rodzicach i trzech siostrach. A przecież cała gromadka rodzeństwa naszego noblisty liczyła sześcioro dzieci. Z dziejów tego rodu zniknęły - chyba nieodwracalnie - dwie osoby: pierworodny syn Kazimierz i najmłodsza córka Stefanii i Józefa Sienkiewiczów - Maria.
W serii kapitalnych studiów autor tworzy biogramy, a raczej „szkice” biograficzne, „zarysy portretowe”, rzadziej (gdy pozwalają obfitsze źródła) „uszczegółowione” biografie rodziców Henryka i jego trzech sióstr. Przedstawia ich historie, z wyjątkową dokładnością, skrupulatnością rekonstruuje indywidualne losy jego najbliższych, najczęściej z jakże szczupłego zbioru źródeł. Układa je ze strzępków, ułomków informacji, odprysków wiadomości, wyczytanych w korespondencji, ze wzmianek rozsianych w listach, z doniesień prasowych, wypatruje w starych fotografiach, obrazach, portretach, szuka prawdy w każdym szczególe (by powiedzieć za Sienkiewiczem) wręcz z „Cuvierowską precyzją analogicznego odtwarzania”, ale i z inwencją twórczej wyobraźni. Oto ożywają - wydobyci z niepamięci, z bezpowrotnie (zdawałoby się) utraconej przeszłości, z historii spełnionej, lecz nigdy niezapisanej czy rzadko tylko utrwalonej w jakimś starym dokumencie, w zapomnianej legendzie familijnej, w szczątkach sagi rodowej - stają przed nami rodzice Henryka i jego trzy siostry.
Oto Stefania z Cieciszowskich (1814-73) - matka Henryka ukazuje się czytelnikowi w „bezwyglądowym portrecie” (bo nie zachowała się przecież żadna jej fotografia poza literacką wizją „anielskiej twarzy”, wyobrażonej w pięknej, wzruszającej - wielokrotnie filmowanej - kryptobiograficznej, młodzieńczej noweli pt. „Hania”, 1875 r.), raczej szkicu charakterologicznym, nakreślonym z sugestywnym prawdopodobieństwem psychologicznym. Z detektywistyczną precyzją stworzył badacz (na podstawie zaledwie dwóch krótkich listów, w tym świetnej interpretacji grafologicznej jej jednego rękopisu, a więc nieomal „ex nihilo”!) wyrazisty wizerunek osobowości matki twórcy „Trylogii”. Niewątpliwie pani Stefania Sienkiewiczowa to kobieta energiczna, zdecydowana (widziałem przecież jej zamaszysty, pełen wewnętrznej siły podpis na akcie ślubu), zaradna, odpowiedzialna, zapobiegliwa, mądra, wykształcona, literacko uzdolniona (autorka udanych drukowanych opowiadań, wnikliwie omówionych w monografii). Prawdziwa głowa rodziny, matka familii, „Macierz Rodu”.
Z równą sugestywnością i logiczną intuicją Zbigniew Miszczak zrekonstruował biograficzny konterfekt ojca - Józefa Pawła Ksawerego Sienkiewicza (1813-96). Przekonująco określił jego osobowość (jakim był człowiekiem), ukazując jego ujmującą „naturalność”, pogodę ducha, prawość, osobistą uczciwość, oddanie sprawom rodziny, a jednocześnie też pewną życiową, chroniczną nieporadność, dziwną bierność (rzec można), graniczącą wręcz z nieudacznictwem czy pechowym losem. Ale przede wszystkim wyeksponował synowskie uczucia, to wyjątkowe zatroskanie, opiekę, systematyczną pomoc, dobroć, szlachetność, jaką obdarzał swego ojca Henryk przez całe swoje dorosłe życie.
Uzupełnia tę historię pomysłowa hipoteza, odkrywcza próba poszukiwania „ikonicznie” utrwalonego, autentycznego wizerunku (nie ma przecież, podobnie jak matki, żadnego zdjęcia!) ojca - właśnie poza dokumentacją fotograficzną. Badacz przyjął (kierując się informacjami „Biesiady Literackiej” z 1902 r.), że można jednak odnaleźć rysy Józefa Sienkiewicza w ikonografii artystycznej, i to w dość znanym portrecie. Jego zdaniem, wizerunek ojca utrwala właśnie malarska fizjonomia... Skawińskiego ze sławnego portretu „Latarnika”, namalowanego przez wybitnego artystę (znanego zresztą ilustratora dzieł naszego noblisty) Piotra Stachiewicza. Czy jednak rzeczywistym „modelem” tego portretu był ojciec Henryka? To chyba jedna z niewielu trudnych kwestii jeszcze w książce nierozstrzygnięta.
W kolejnych rozdziałach autor nakreślił wyraziste (choć w różnym stopniu uszczegółowione) biografie trzech młodszych sióstr Henryka i w przekonywający sposób ukazał jego znaczący (niekiedy rozstrzygający, jak w przypadku Heleny) udział w ich losach, który można by określić mianem rzeczywistego „ojcowania”.
Ubóstwo przekazów źródłowych pozwoliło badaczowi zaledwie naszkicować krótki biogram najstarszej Anieli (1850-83), nazwanej „czystą różyczką polną”, której ciche i krótkie, prawie nieznane życie wypełnione obowiązkami żony i matki trojga dzieci, trwało tylko 33 lata, ale znacznie dokładniej i pełniej udało się autorowi ukazać losy jej męża, znanego poety Jana Komierowskiego i ich potomstwa. Plik 64 zachowanych listów umożliwił natomiast sporządzenie znacznie bardziej szczegółowego, całościowego portretu drugiej siostry - poważnej, „cichej, zamkniętej w sobie” Heleny (1852-1910), „kanoniczki” (której zapewnił godne życie w warszawskim prestiżowym zgromadzeniu zakonnym), tłumaczki, najbardziej zżytej z bratem, jego powierniczki i do niego szczególnie przywiązanej. W trzecim rozdziale badacz przedstawił przejmująco smutne dzieje najmłodszej siostry - w panieństwie „szczebiotki, zwinnej, wesołej”, w małżeństwie zaś - „biednej Zosi” (1853-1903), żyjącej w wiecznych kłopotach, udręczonej przez nieodpowiedzialnego męża (aferzystę wyłudzającego od autora „Trylogii” coraz to nowe, niespłacane pożyczki, sięgające nierzadko setek, a nawet kilku tysięcy rubli!), matki sześciorga dzieci i poetki.
Był więc Henryk dla swoich sióstr i ich rodzin (jak trafnie i precyzyjnie dowiódł autor monografii) wyjątkowo dobrym bratem, „ojcował” im - z rzadko spotykaną troskliwością i wrażliwością na potrzeby materialne, spiesząc zawsze z niezawodną pomocą pieniężną - przez całe życie. Stał się dla nich rzeczywiście prawdziwym ojcem. I w tej roli wytrwał do końca. W roli „pater familias”.
Tę cenną książkę wieńczy wnikliwie odkrywane, tak mało dotąd poznane, „rodzinne oblicze wielkiego pisarza”. Rozdział końcowy - „Familiarny portret Sienkiewicza” - to dociekliwe studium analityczne o jego rodzinnych uczuciach wobec najbliższych, niezwykłej dobroci, szlachetności, bezinteresownej pomocy, jakiej przez całe życie udzielał swoim najbliższym. Ukazuje swoisty charyzmat jego familiarności, który naznacza właściwie całe osobiste, rodzinne, dorosłe życie Sienkiewicza - podobnie jak etos „Wielkiego Jałmużnika Polaków”, który określa jego żywot jako osoby publicznej.
Monografia Zbigniewa Miszczaka tworzy nową, ważną i cenną wartość poznawczą, wypełnia lukę w Sienkiewiczowskiej biografistyce i zajmie w niej trwałe miejsce. Wyróżnia tę książkę jeszcze jedna cecha - jej wyjątkowy walor informacyjny. Po raz pierwszy bowiem zastosowaliśmy w „Studiach Sienkiewiczowskich” (książka ukazała się w naszej znanej i zasłużonej serii jako tom X) bardzo pożyteczną innowację, wprowadzając obszerne czterojęzyczne streszczenia tej monografii - po angielsku, francusku, niemiecku i rosyjsku - ułatwią one jej recepcję w humanistyce zagranicznej.
Tę odkrywczą, niezwykle ciekawą, potrzebną, pożyteczną, sugestywnie napisaną książkę naprawdę warto przeczytać. Z pewnością powinna się ona znaleźć w bibliotekach publicznych i szkolnych, zwłaszcza we wszystkich szkołach noszących imię pierwszego noblisty literatury polskiej. To właśnie szkoły Sienkiewiczowskie mają szczególny obowiązek szerzyć rzetelną wiedzę o swoim znakomitym patronie, jednym z największych twórców naszej literatury, obecnym trwale i nieprzerwanie od stu kilkunastu lat w kulturze światowej. Książka ta pokazuje Henryka Sienkiewicza jako wyjątkowo dobrego, szlachetnego i wspaniałego człowieka.

Książkę można zamówić pod numerem telefonu: 502-422-529.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: +2 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jak przygotować dziecko do powrotu do szkoły?

2025-08-30 07:17

[ TEMATY ]

szkoła

Adobe Stock

Co zrobić, aby nadchodzący za kilka dni początek roku szkolnego był dla dzieci jak najmniej stresującym przeżyciem? Radzi dr Paweł Kot z Katedry Psychologii, Emocji i Motywacji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II.

Ostatnie dni wakacji powinny być czasem starannego przygotowania do nowego roku szkolnego i przejścia z wakacyjnej beztroski do codziennej rutyny. Można to zrobić na kilka sposobów. - Rolą rodziców i opiekunów jest to, aby dać dziecku dyskretnie znać, że już ten wakacyjny luz powoli się kończy i wracają bardziej restrykcyjne godziny wstawania i obowiązki. Warto też przy okazji luźnych rozmów o miłych wakacyjnych wspomnieniach zapytać dziecko z jakimi emocjami będzie witać szkołę - zaleca dr Paweł Kot. - Powrotu do nauki nie należy przedstawiać jako zagrożenia, ale jako nową ciekawą przygodę i wyzwanie, z którym będziemy się wspólnie zmagać. Porozmawiajmy o planach i celach na ten nadchodzący rok, czego dzieci oczekują i co chcą osiągnąć. Zapytajmy, w czym możemy im pomóc - mówi dr Paweł Kot.
CZYTAJ DALEJ

Jarzynówka dla bezdomnych

2025-08-30 10:25

Małgorzata Pabis

W piątek – 29 sierpnia – 150 porcji zupy jarzynowej i pieczywo zostało dostarczonych z Łagiewnik do Dzieła Pomocy św. Ojca Pio.

Środki na zakup posiłku pochodziły z Funduszu Miłosierdzia, jaki działa przy Rektoracie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. - W ostatnim dniu wakacji podarowaliśmy ludziom biednym, potrzebującym ciepły posiłek. Dzień, w którym możemy przekazać ten piękny dar zawsze jest dla nas ważny i wiemy, że na naszą zupę zawsze czekają oczekujący w kolejce przed okienkiem Dzieła św. Ojca Pio – mówi Małgorzata Pabis. - Dziękujemy wszystkim Darczyńcom, którzy zawsze hojnie zasilają Fundusz Miłosierdzia. Serca o „wielkiej wyobraźni miłosierdzia” potrafią się dzielić z innymi – dodaje.
CZYTAJ DALEJ

Srebrny przycisk YouTube dla Matki Bożej

2025-08-30 16:11

Ks. Piotr Góra

Szczególnym i historycznym momentem tegorocznej 414. Pieszej Pielgrzymki Żywieckiej na Jasną Górę był akt zawierzenia Maryi, Królowej Polski, podczas którego złożono wyjątkowe wotum - srebrny przycisk YouTube’a, przyznany za przekroczenie 100 tys. subskrybentów cyklu „Szklanka Dobrej Rozmowy” prowadzonego przez ks. Marka Studenskiego. To pierwsze tego typu wotum na Jasnej Górze, będące znakiem, że Ewangelię można skutecznie głosić również w przestrzeni internetu.

ZOBACZ NAJNOWSZE ROZWAŻANIE KS. MARKA STUDENSKIEGO Przeczytaj także: Opowieść o drewnianym świecie Ks. Marek Studenski, który jest także wikariuszem generalnym diecezji bielsko-żywieckiej, wygłosił homilię podczas Mszy św. dla uczestników 414. Pieszej Pielgrzymki Żywieckiej na Jasną Górę. W słowie do pątników podkreślił, że najważniejszą szkołą pielgrzymki jest uczenie się zawierzenia Bogu we wszystkich sprawach życia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję